Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
dmm
 
Minister finansów opowiedział dowcip.
www.tvn24.pl/26086,1552818,0,1,wiadomosc.html
Uwaga, cytuję:

Spotyka się dwóch urzędników, jeden pyta drugiego: -Jak zdrowie - Bardzo dobrze, odpowiada ten drugi.

Enigmatyczne poczucie humoru Pana Jacka tylko z pozoru może wprawiać w konsternację. Ja jestem niemal pewna, że w tym jest ukryty szczwany plan:



____________________________________________________________
 

dmm
 
We cannot have a couple of maniacs deciding about the fate of our civilization, says the vice-minister of education Mr. Mirosław Orzechowski.

And we couldn't phrase it better.

After the publication on the Gazeta Wyborcza of this article, many NGOs, youth organisations and concerned citizens from Poland have contacted the campaign secretariat to ask wether the Council of Europe is going to react to the positions expressed by the Polish government.

_____________________________________
images.google.com/url…

Lubię sobie poguglować hasło "Poland" w zagranicznej sieci. I trochę mi przykro... że większość wyników dotyczy braci Kaczyńskich, Leppera, Orzechowskiego, Giertycha i byłej rzecznik praw dziecka...
 

dmm
 
Ten suczy syn, zdrajca, tfu, narodowy, lis farbowany, tfu, job twoja mać! Za tę bramkę zdradziecką, za tę hańbę narodową, won! Piąta kolumna, wstyd...

Przedstawiciel folkloru politycznego spod znaku LPR, sławetny Pan Orzechowski, domaga się od prezydenta, żeby odebrał polskie obywatelstwo Podolskiemu:
wiadomosci.gazeta.pl/(…)Orzechowski__odebrac_obywat…

Podolski, autor dwóch bramek w bratobójczym dla niego meczu, w mniemaniu Orzechowskiego na polskie obywatelstwo nie zasługuje. Więc Orzechowski 'stanowczo domaga się'...

Znacie to uczucie, kiedy ktoś przekroczy granice kretynizmu do tego stopnia, że nie bardzo wiadomo, co powiedzieć, prawda? No więc ja nie bardzo wiem, co powiedzieć.

Może tylko tyle, że gdyby ogłoszono referendum w sprawie odbierania obywatelstwa członkom LPR, krzyżyk przy TAK postawiłabym czerwonym markerem.

Aha, jest jeszcze jedno, co można w takiej sytuacji powiedzieć.Można zacytować Roberta Jarugę, który przy okazji ideologicznej batalii LPR-owców o teorię ewolucji, rzecz ujął nad wyraz celnie:

“Nie ma takiej małpy, która by się przyznała do tego, że jest przodkiem Orzechowskiego”

 

dmm
 
Pojawił się pomysł ustawowego zakazu bicia dzieci. A zaraz zanim, szum, oburzenie i zgrzytanie zębami.
Czytam komentarze na forach i wyłuskuję te same schematy oburzenia.

“Moje dziecko, moja sprawa”


“Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził”


“Tak, jasne, wy byście chcieli bezstresowo!”


“Klaps a maltretowanie to co innego”


“Mnie bili, miałem dyscyplinę i wyrosłem na dobrego człowieka”


"Niech się państwo nie wtrąca w moje sprawy".

Ciekawa jestem, co sądzicie o tego typu argumentach?

Pozwolę sobie napisać krótko, co o nich sądzę ja:

Otóż, prawdę powiedziawszy, wyłania się z nich obraz rodzica-właściciela, rodzica-hodowcy i rodzica-posiadacza.
Dziecko jest MOJE, więc mogę nim rozporządzać.
Mam przy tym wrażenie, że niektórzy rodzie nie odróżniają prawa do opieki, od prawa własności.
Tak to widzę, niestety.
A argumenty, że klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził? Zawsze gdy je słyszę, mam ochotę spytać, gdzie jest granica, między klapsem, a biciem? Konia z rzędem temu, kto potrafi ją dokładnie wyznaczyć. I umówmy sie: rodzic, który daje 'klapa', jest pod wpływem emocji i to często silnych. Gdyby tak nie było i gdyby robił to 'na zimno', byłby raczej niepokojącym przykładem wyrachowanego sadysty.A kontrolę nad sobą najłatwiej jest stracić właśnie pod wpływem emocji. Czyli granicę najłatwiej zatracić właśnie wtedy, gdy już podnosimy rękę...
Rodzice piszą często, że 'znają umiar' i nie posuną się za daleko. Jeśli tak, to dlaczego obawiają sie zakazu?
Jeśli nie kradnę, a jedynie zabieram do domu ołówki z biura, to nie boję się prawnych konsekwencji z tytułu kradzieży, prawda? No chyba, że zakładam, iż pewnego dnia coś naprawdę ukradnę - jeśli zechcę, oczywiście...

Argumenty o bezstresowym wychowaniu pozostawię bez komentarza - rodzic, który zna tylko jedną metodę wychowawczą, jest raczej politowania godzien. Bo pomiędzy "paskiem" a "rozpasaniem" jest jeszcze sporo opcji...


Na temat bicia i klapsów można dywagować godzinami. Ale dla mnie sprawa jest bardzo prosta.
Nie mamy najmniejszego prawa uderzyć, popchnąć czy pobić naszego sąsiada, lub przechodnia na ulicy. Więc dlaczego mielibyśmy mieć prawo do robienia tego naszym dzieciom?
Bo nie złożą zawiadomienia na policję?
  • awatar narzeczona: jestem za a nawet przeciw... Zgadzam się ze bicie powoduje agresję u dziecka i tak się nie powinno wychowywać... ale...sąsiada nie uderzę, bo sąsiad to nie moja sprawa.. jak chce, to może wyrosnać na menela.. a moje dziecko musi być najlepsze. najgrzeczniejsze.. i z tąd te metody wychowawcze... a ponieważ człowiek jest leniwy i nie chce mu się wymyśleć innej metody wychowawczej, równie skutecznie działającej.. to idą na łatwiznę i leją dzieci...
  • awatar narzeczona: a no i prawem domina ich dzieci leją swoje mocniej, te zaś swoje jeszcze mocniej, kolejne pokolenie, jeszcze bardziej i tak dalej i tak dalej...
  • awatar MarylaMonroł: ...Dorastają, racjonalizują to, że sami byli bicie, konsekwentnie stosują dalej ten sam wzorzec... Zgadzam się.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

dmm
 
Sprawa wcale nie jest prosta. Wrocławski sąd nie przyznał prawa opieki nad dzieckiem matce-lesbijce, co dodajmy, niepomiernie ucieszyło  posła Niesiołowskiego.
( www.tvn24.pl/-1,1552002,wiadomosc.html )

Ujął to najdobitniej, stwierdzając "wara homoseksualistom od dzieci", a związek dwóch lesbijek wychowujących dziecko określił jako "głęboką patologię".

Jako żywo przywodzi to na myśl niedawną wypowiedź posła Gowina, który doszedł do wniosku, ze "przytłaczająca większość patologii", łącznie z molestowaniem, biciem i pedofilią, zdarza się w związkach nieformalnych ( www.wiadomosci24.pl/(…)malzenstwo_lepsze_niz_konkub… )

Już na pierwszy rzut oka widać, że tym, co najbardziej łączy obu panów, jest histeryczny strach przed innym. Inne, nie nasze, dziwne, złe.
Pomijając oczywiste bzdury, jakie rozgłaszał poseł  Gowin, również wypowiedź Niesiołowskiego świadczy o paraliżującym strachu.
Do homoseksualistów zdaje się on mieć stosunek mniej więcej taki, jak dziewice konsekrowane do satanistów: nie wiem, nie znam się, brzydzi mnie to, nie chcę wiedzieć!
Uzasadniając swoje poglądy - tak przynajmniej wynika z publikacji na stronie TVN-u - sięgał po zasłyszane kłamstwa i oszczerstwa. Ot, tak, byle coś powiedzieć, byle podeprzeć czymś swój sprzeciw. Przyparty do muru, zaczął mówić wprost: głęboka patologia.

Mówiąc szczerze, histeryczne reakcje Pana Niesiołowskiego, połączone z alergiczną niechęcią do poznania tego, o czym się wypowiada, bawią mnie.Stanowi żywą egzemplifikacje socjologicznej teorii o tzw. grupach obcych.
Ale reszta już mnie, niestety, nie bawi... Bo o to, drodzy państwo, sprawa wcale nie jest prosta.
Z jednej strony zawsze uważałam, że homoseksualiści nie powinni mieć prawa do adopcji dzieci. Nie dlatego, że drzemią w nich potencjalni zboczeńcy, ale dla dobra samych dzieci, które powinny mieć szansę rozwijać się w klasycznej rodzinie z męsko-damskimi wzorcami. Podobnie jak opowiadam się przeciw prawu samotnych kobiet do adopcji lub in vitro. Zgodnie ze stwierdzeniem X. Tischnera, że jeśli nie wiemy, czy ktoś jest w piwnicy, raczej nie wrzucamy tam granatu.
A na pytanie o wpływ wychowania w takich rodzinach ani psychologia, ani socjologia odpowiedzi jeszcze nie udzieliły. No bo i jak?
Trzeba by było, dla dobra nauki, skonstruować homo-rodzinę i przez lata obserwować dziecko przez szkło powiększające. A to już samo w sobie jest wrzucaniem "granatu".

I niby wszystko jest proste: gejom i lesbom dzieci nie dajemy! Ale przecież, na chłopską logikę, odbieranie dzieciom matek, tylko dlatego, że nie czują pociągu seksualnego do mężczyzn, jest bestialstwem. A jeśli zgodzimy się, że nie mamy prawa do odbierania dzieci matkom, ze względu na ich preferencje seksualne, to czy mamy prawo z tych samych powodów odbierać je ojcom?
Bo tata, to też rodzic, bez względu na to, czy homo-, czy hetero-.
I tu wracamy do punktu wyjścia: nie wiemy, jaki wpływ na dziecko może mieć dorastanie w rodzinie homoseksualistów.

Sprawa nie jest więc ani prosta, ani oczywista.
A za pointę niech nam służy mądrość cytowanego tu już Niesiołowskiego, który stwierdził, że homo mogą wychowywać dzieci, o ile nie zadają się (a tym bardziej nie mieszkają), z innymi homo. Czyli, jednym słowem, o ile udają, że nie są homo...
Opowiedział się też za ustawowym odbieraniem im dzieci, jeśli „sprowadzają drugiego homoseksualistę i ich dom jest miejscem permanentnego zgorszenia”.

Wyborne. Sianie zgorszenia jako argument za tym, żeby komuś zabrać dziecko.
Dla dobra Pana Niesiołowskiego życzmy sobie, aby nie nadszedł taki dzień, w którym ktoś określi dekretem, że przynależność do PO jest gorsząca. I wtedy gorszycielom zaczniemy odbierać dzieci, o...
  • awatar Linoskoczka: nie będę się wypowiadać, bo mnie szlag trafi.. Kocham homofobie nie bardziej niż zabobonizm!! :) dzieci.. powinny mieć ciepły kochający dom. Kiedy patrzę na niektóre domy hetero, aż się serce kraje.. bo to nie patologiczne, mieszkać z dzadkami w jednym i bratem matkie w drugim pokoju, bo to nie patologiczne, mieć obdarte sweterki i obiad w szkole, bo w domu tylko pasztetowa.. a.. miałam nie komentować.. No tak, ale dziecko dwuch gejów, lub dwóch lesbijek zawsze będzie w naszym społeczeństwie nacechowane negatywnie. Niestety, to sie nigdy nie zmieni. Więc aby im oszczędzić tego bólu nietolerancji (dziecko pedałów!! haha!) lepiej jest nie przyznawać prawa rodzicielskiego parom homoseksualnym. A szkoda, bo w większości są to wspaniali, ciepli ludzie. Z wyjątkiem wykolejeńców absolutnych, ale czy hetero wszyscy są normalni??
  • awatar anita2: tak i rodzi sie iluzja, żyją niby ciocie wujkowie, i przez to ,że jest to temat drażliwy, to sami zainteresowani nie chcą poruszać mrowiska, bo jeszcze skończy się na całkowitym zakazie, jak to w naszym katolickim kraju mogło by być :/, a trzeba spojrzeć, na to rzeczowo i otwarcie, co z tego ,ze pedał, może lepiej pedał, niż zoofil, a przecież zoofil nie mieszka z kozą, rozumiecie co mam na myśli..innych zboczeń, dewiacji, nie widać, bo się je ukrywa, ale dwie ciocie , czy dwaj wujkowie to podejrzana sprawa..a gdyby wprowadzić regulacje prawną i kontrolę, a potem pokazać wyniki, może okazało by się,ze nie ma w tym nic zdrożnego i złego , nikomu krzywda sie nie dzieje..i może społeczeństwo by sie uspokoiło i nie reagowało tak histerycznie jak poseł Niesiołowski, którego nota bene lubię, choć, jak czasem coś dowali, to szkoda gadać ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

dmm
 
Śmiać sie można ze wszystkiego. Ostatecznie nie do końca ważne jest to, z czego żartujemy, ale w jaki sposób i po co. Zawsze sądziłam, że dowcipkowanie na temat Holocaustu, Hitlera i II wś jest niesmaczne. Do momentu, w którym nie trafiłam na mistrzowski skecz Monthy Pythona, stanowiący koronny dowód na to, że śmiech leczy, a z pewnych rzeczy śmiać się można mądrze i z przekąsem.

Kilka lat później podobny manewr zastosował kabaret Potem, opierając się na analogicznym, wyspiarskim niemal poczuciu humoru. Aż dziw, że to podobieństwo dostrzegłam dopiero po latach:



  • awatar Franceska: monthy python boski, uwielbiam go, ale polski skecz mnie nie smieszy...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

dmm
 
www.pardon.pl/(…)kupa_pieniedzy_za_flage_w_kupie_wo…

Wojewódzki po raz kolejny dostał po nosie za przekraczanie granic polskiej wytrzymałości. Czy społecznej - wątpliwe. Z pewnością jednak wytrzymałości szacownych członków KRRiTv.

Za wtykanie miniaturowej polskiej flagi w rasową kupę, elegancko wyłożoną na stoliku, po raz kolejny dostał naganę moralną i stosowny, urzędniczy mandacik.

Czy błazenada z psimi odchodami była niesmaczna? Zapewne tak. Czy państwo powinno odgórnie karać i przymuszać do szacunku dla symboli narodowych?
Mam pewne wątpliwości.

Vox populi, vox dei. W kwestii obyczajowości, zganić lub pochwalić Wojewódzkiego powinni chyba sami widzowie.
Żadnymi nakazami, karami czy przepisami nikt nie nauczy nas szacunku czy miłości do ojczyzny. Nie wspominając już o tzw. tradycyjnych wartościach. Grożąc palcem przyczynimy się w najlepszym razie do wylansowania telewizyjnego show Pana Kuby.

Czy ktoś ma inne zdanie?
  • awatar blablabla: Ja sie zgadzam.
  • awatar kura z biura: Z drugiej strony, ustawa o godle państwowym wyraźnie mówi, że symbole należy traktować z szacunkiem. Tak więc podstawa prawna jest, jakby co.
  • awatar achajka: a czym (ideowo) różnią się stringi w gwieździsty sztandar od flagi (wręcz flażki) w kupie? jedno i drugie dupne. przyzwyczailiśmy się mieć amerykańską flagę wszędzie a przy naszej szalejemy ze świętego oburzenia. przy czym nie pochwalam tego krzyku rozpaczy i próby zatrzymania widza pana Kuby-niska ogladalność-Wojewódzkiego.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

dmm
 
Słuchając wypowiedzi niektórych polskich polityków, czytając mądrości pewnych dziennikarzy i mając nieszczęście trafić w telewizji na co poniektóre teleturnieje z cyklu 'jak zostać obrzydliwie bogatym' przypominam sobie nieśmiertelny skecz kabaretu Potem. I z całą mocą dociera do mnie potęga ludzkiego umysłu...


 

dmm
 
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5142275.html

Wydmiński radny /dla niezorientowanych: pl.wikipedia.org/wiki/Wydminy/ /, dowiedziawszy się o podejrzanej wycince drzew przy drodze, zawiadomił straż leśną. Strażnicy przyjechali, obejrzeli i rozłożyli ręce.
Jest pozwolenie, więc sprawa zamknięta.

Radnemu coś jednak nie pasowało, więc postanowił zasięgnąć języka u ekologów. Pozwolenie, pozwoleniem, ale zgodnie z prawem do połowy wakacji drzew wycinać nie można, ze względu na okres lęgowy ptaków.

Bohater naszej historii, węsząc lewe glejty, zadzwonił na policję. Stróże prawa przyjechali, zerknęli na pozwolenie i wniosek wyciągnęli ten sam, co leśnik: pozwolenie jest, zgoda wójta jest, sprawa zamknięta.

I byłoby pięknie, gdyby rzeczywiście okazała się zamknięta. Policjanci wręczyli radnemu mandat za... fatygowanie funkcjonariuszy. Mając do wyboru 200 zł frycowego lub sąd grodzki (bo taką dostał alternatywę), wolał zapłacić od ręki.

I dobrze mu tak. Dostał za swoje. W ramach szeroko zakrojonej akcji edukacyjno-wychowawczej służby porządkowe uświadomiły mu wreszcie, czym jest piekło wybrukowane...
 

dmm
 
Chyba pobiłam swój rekord - w ciągu tygodnia przerobiłam trzy książki i właśnie biorę się za kolejne.

A tym razem na warsztat wzięłam to (szkoda, że na Polską wersje przyjdzie nam jeszcze poczekać kilka lat):

___________________________________________________
search2.barnesandnoble.com/BookViewer…
search.barnesandnoble.com/(…)9780374269883…
  • awatar meliska na uspokojen: marlin ma pornola.... zapraszamd dom nie
  • awatar MarylaMonroł: ... by to jednego...
Pokaż wszystkie (2) ›